wtorek, 11 sierpnia 2009

Plamy słońca na kuchennej podłodze









































Kuchnia w sierpniu jest najładniejsza. Przez wschodnie okno od wczesnego ranka wpadają ciepłe promienie, podłoga jest nagrzana, a przy zaparzaniu kawy trzeba bardzo starannie stawiać kroki, by omijać rozszalałe kocie kłębuszki. Tę porę powinno się zamykać w słojach, a słoje otwierać w mgliste grudniowe poranki...




7 komentarzy:

  1. Ori czy dobrze widzę że maluchów przybyło?
    Pora jest wyjatkowa także w mojej kuchni...i ja ją uwielbiam, zwierzaki też.

    OdpowiedzUsuń
  2. moje koty tez sie tak wykladaly na plamkach slonka. przeslodko wygladaly, bez wzgledu na to czy byly starsze, czy malenkie. buzka !

    OdpowiedzUsuń
  3. A ja w grudniowy poranek - zajrzę do tego posta ;))

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ori, ja do dziś mam taki nawyk: wchodząc do kuchni szuram nogami, żeby jakiego malucha niechcący nie nadepnąć!
    Potem maluchy wyrastają, ale dorosłe dalej układają się gdzie popadnie, to znaczy gdzie akurat im wygodnie; nie ustąpią, nie wstaną, nie odejdą. Uważają (słusznie), że u siebie są i najwyższa uwaga IM się należy!

    OdpowiedzUsuń
  5. Zapakowałam do słoja i otworzę słotną jesienią. Cuda kocie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. To mój ulubiony post. Wpadam tutaj stąpając ostrożnie, kiedy mi smutno.
    Dzięki!!!

    OdpowiedzUsuń
  7. o matko ,ale cuda , chodzi mi i kocięta

    OdpowiedzUsuń