sobota, 1 sierpnia 2009

Poezja starej księgi






















Mam na kuchennej półeczce z książkami księgę ocalałą cudem z pożogi, jaką czyniły niegdyś moje dziecięce rączki. Wydana w połowie lat 50. XX wieku, a więc pisana w najsmakowitszym stylu peerelowskim, była pierwszą książką kucharską, jaką udało się kupić mojej mamie, książką już wtedy nieco przestarzałą, ale solidnie przygotowującą młodą mężatkę do odpowiedzialnych czynów kuchennych. Z sentymentem przegladam jej pożółkłe kartki, czytając przepisy na "brukiew oprószaną" albo "racuszki z kaszy manny", ale największy zachwyt budzą wskazówki ogólne, na przykład opis przyjęcia "z okazji przyznania odznaczenia państwowego".






Jak dobrze, że nie wyrzuciłam tej książki! Jak bym sobie bez niej poradziła, gdy Pan Tymianka przyniesie wreszcie do domu jakieś odznaczenie państwowe?






Tymczasem, w oczekiwaniu na to doniosłe wydarzenie, wyławiam z miłej księgi całkiem udane przepisy, a od lat wspólnie z Bianką wspólnie kisimy ogórki na zimę...












Ogórki starannie umyć i osączyć. Układać w wyparzonych słojach, kładąc na dno, w połowie i na wierzchu łodygi kopru, paski chrzanu, liście dębowe, wiśniowe lub czarnej porzeczki, czosnek, gorczycę. Zalać zimną solanką sporządzoną z przegotowanej wody z dodatkiem soli, biorąc na 1 litr wody 5 dag soli.

7 komentarzy:

  1. Ori, więc tak:
    Panu Tymianka życzę wysokich odznaczeń szufladę, a niechby i od obecnego pana prezydenta,

    Tymianek-kocurek, przecież też pan; to szczęśliwa istota jest, co na zdjęciach najlepiej widać, i oby takich jak najwięcej było,

    Przepisy z książek kucharskich wydawanch we wczesnym PRL-u czytać bardzo lubię, i czasem nawet stosuję.
    Ten przytoczony przez Ori na ogórki jest całkiem w porządku. Z tym, że my liści dębowych, ani nijakich nie dodajemy; nie lubię tego posmaku.
    Pozdrawiam Cię

    OdpowiedzUsuń
  2. Bianka bardzo pomocna, zagląda czy wszystko w słojach w porzadku...
    Książki z tego czasu tez mam, tez korzystam z nich, choc w moich nic nie ma o sytuacji tak doniosłej jak przyznanie odznaczenia...szkoda...

    OdpowiedzUsuń
  3. No dobrze, skorzystam z tego przepisu, bo właśnie zamierzałam kisić ogórki, a nie jestem w tym mocna, naprawdę... Mnie będzie w słoje zaglądał Ździebko, choć ma większy łepek niż Bianka :)

    OdpowiedzUsuń
  4. No i jeszcze - tym razem to Kuchnia pełna Bianki! Ona powinna mieć na drugie Gracja...

    OdpowiedzUsuń
  5. Ori, co za faux-pas! Jak można, jak można było Biankę z Tymiankiem pomylić!

    Więc proszę zwierzątka o wybaczenie i życzenia udanych łowów przesyłam.

    OdpowiedzUsuń
  6. Już wiem dlaczego nie udają mi się kiszone ogórki! Nie mam Blanki!
    Panu Tymianka życzę wielu państwowych odznaczeń!

    OdpowiedzUsuń
  7. Cuuuudne!

    Kociaki, rzecz jasna, choć ogórki też, ale cudne w smaku.

    OdpowiedzUsuń