poniedziałek, 17 sierpnia 2009

Słońce na talerzu
















































































































Jest taka pora roku, kiedy z łąk znikają jaskrawe błękity i czerwienie i zanim przyroda pogrąży się w brązach i rudościach wczesnej jesieni, wybucha wszelkimi odcieniami żółci słoneczników, aksamitek, nawłoci... Tę słoneczność można celebrować w kuchni, piekąc ciasto żółte jak szafran, ze skórką brązową jak wygrzewający się na werandzie Bursztyn i jak uszy Rafika...

Ciasto w tej wersji powstało jako wynik mojej fascynacji ciastem marchewkowym, którego liczne odmiany testuję na cierpliwym Panu Tymianka. Tę słoneczną wersję testował z dużym zaangażowaniem.


Najlepiej podawać je z Tymiankiem. Albo z innym dowolnym kotem.




Ciasto kokosowo-marchewkowe


4 jajka
20 dag cukru pudru (albo więcej, jeśli marchewka nie jest słodka)
1/2 szklanki stopionego masła
150 g mąki pszennej
150 g wiórków kokosowych
1 łyżeczka proszku do pieczenia
400 g marchewki startej na grubych oczkach


Żółtka utrzeć z cukrem, dodać masło, mąkę i proszek, potem wiórki kokosowe i marchewkę.
Na końcu wymieszać delikatnie z pianą ubitą ze szczyptą soli. Piec w formie tortowej w temp. 180 st. ok. 1 godz. - do suchego patyczka

8 komentarzy:

  1. Ciacho wygldąda smakowicie, chyba wypróbuję Twój przepis :-)
    uściski dla Ciebie i Twoich futrzanych mordeczek
    (moje kocie wczoraj wymagało kontaktu z weterynarzem, chyba odbył kocią walkę o terytorium, bo wrócił strasznie poobijany i obdrapany, ale na szczęście wszystko ok, a przy okazji zrobiłam mu morfologię, tak aby już wszystko wykluczyć )

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Kocham słoneczniki, kocham zwierzyńce, więc jeszcze powinnam spróbować tego ciasta i je pokochać ;-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ori, akurat marchewka wyszła (zapasu nie ma, bo przecież koty nie konsumują), ale upiekę, upiekę.

    Chciałabym mieć werandę obszerną, ale mam tylko ganek, wielkości zresztą pocztowego znaczka.
    Chciałabym mieć dom na wsi, ale mam tylko...
    Chciałabym mieć psa, ale mam tylko ...

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja też lubię czas słoneczników i rudbeki...
    lubię też ciasta marchewkowe, z wiórkami jeszcze nie piekłam, więc upiekę...pyszczki masz cudownie słoneczne! Pozdrawiam całą gromadkę i Ciebie.

    OdpowiedzUsuń
  5. Słońce na talerzu. Pyszczek na podłodze jak słońce...

    Za ciasto tym razem podziękuję ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ciasto marchewkowe, to nie jest rzecz , którą kaprysie lubią najbardziej. Ale to ucho ! Takie cudownie mięciutkie i cieplutkie, a na brzegu delikatne jak puszek !!! Myślę,że również pachnie szczęśliwym psem. Uwielbiam:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Brzmi apetycznie, oczywiście przepis :)
    chociaż zdjęcia też są "smakowite" :)
    Oglądając Twe poczynania mam ciągle niedosyt w oglądaniu zdjęć - są piękne, pełne ciepła, miłości...

    OdpowiedzUsuń
  8. Dzięki za ten przepis. Katuję Maćka marchewkowym ciastem i dzięki Tobie uczynię pewną odmianę:))))
    Kocie łapki na zdjęciu - wzruszające.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń