niedziela, 6 września 2009

W przededniu jesiennych smuteczków





































































Jesienne smuteczki wpadają do ogrodu uwiązane do niteczek babiego lata.
Na powitanie smuteczków wypada popaść w melancholię, ale taką rzetelną: z czarno-białymi zdjęciami z przeszłości, czytaniem listów z czasu tak dawno minionego, że nawet błędy ortograficzne w nich wzruszają i z ciastem z zeszytu staroświeckiego, z pismem zatartym i niezdarnym, które przypomina zapach ciasta pieczonego w jesienne sobotnie popłudnia...
Ciasto śliwkowe
4o dag mąki tortowej
25 dag cukru pudru
6 jajek
10-12 łyżek mleka
1 kostka margaryny do pieczenia
2 łyżeczki proszku do pieczenia
cukier waniliowy
śliwki
Margarynę, cukier i żółtka utrzeć na puszystą masę. Dodawać stopniowo mąkę z proszkiem i mleko, na koniec ubitą na sztywno pianę. Wyłożyć ciasto na prostokątną blachę, ułożyć połówki śliwek skórką o dołu, piec w temp. 190 st. 50-60 min. Ciasto pięknie wyrasta, śliwki lekko się zapadają. Jeśli śliwki są niedojrzałe, posypać ciasto cukrem pudrem.









11 komentarzy:

  1. Dla takiego ciasta warto popaść w melancholię...
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Aż mi się takiegio ciasta zachciało....aż pachnie! Ori, jak ładnie na zdjęciach wyszłaś, pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  3. Ori, gdybym tak miała kroplę mleka, jak nie mam, bo ostatnie do popołudniowej kawy poszło, to natychmiast zabrałabym się go tego śliwkowego ciasta! Ale mam ochotę, a co tam te dodatkowe (kilo)gramy.

    Piesy, jakie sympatyczne, a ten kudłatek to już zwłaszcza mi się podoba.

    I dziewczyna na fotografiach także niczego, całkiem niczego sobie!

    Pozdrowienia dla wszystkich, serdeczne.

    OdpowiedzUsuń
  4. Wszystkie ze śliwkami są pyszne, bo śliwki sa pyszne...
    Już spisałam, upiekę...
    Zdjęcia bardzo ładne, fajna z Ciebie babka...a co do jesieni to ją uwielbiam, zresztą jak każdą porę roku, taki ze mnie dziwak...cho jednak wiosna jest ulubiona pora, to jesień zaraz po niej a dopiero potem lato i na końcu zima. Jesień to bogactwo, przepych, spokój, dostojnośc i powaga...ta pózn deszczowa jest wspaniała kiedy jestem w domu, ciepłym domu, przyjaznym i np. pike, szyję dziergam, czytam ogladam...tyle można robic fajnych rzeczy kiedy za oknem szaruga...

    OdpowiedzUsuń
  5. Te czarno-białe zdjęcia są jakieś ... magiczne...
    I post taki ... inny?

    Ciasto pyyyyyyszne! To się czuje ;)) I wie :))

    Pozdrawiam w letnim nastroju, bo cały czas jescze przed urlopem ;))

    OdpowiedzUsuń
  6. Jaka ładna Ori ! Jakie pyszne ciasto ! Jak miło, słonecznie, jesiennie i pachnąco. To taka miła melancholia. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  7. Zrobione i jest pyszne:-)
    Pozdrawiam sobotnio

    OdpowiedzUsuń
  8. Prosimy już zostawić smuteczki jesienne i zdradzić nam cóż tam zostawiła jesień pysznego w słoikach różnej maści.

    OdpowiedzUsuń
  9. Śliwkowy placek ma wszystkie inne pod sobą.
    Gdybym tak wyglądała na czarno-białych zdjęciach jak Ty, to smutek i melancholię znałabym tylko ze słyszenia!
    Cudownej urody dzbanek!
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  10. Zdjęcia przepiękne, placek będę zaraz piekła - jestem maniaczką śliwek:)A dzban...magiczny. Uściski dla całej Waszej ferajny:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ori, jesteś prześliczna na tych fotografiach:)

    OdpowiedzUsuń