piątek, 19 listopada 2010

Ciasteczka dla elfów













Jeśli znacie miejsce, w którym mieszkają elfy, koniecznie zanieście im garść kruchych ciasteczek.
Elfy pojawią się szybciej, niż możecie przypuszczać...

środa, 13 października 2010

Słoneczniki










Późnoletnie, jesienne.
Piękne we wszystkich fazach życia.
A maleńkie babeczki w kształcie słoneczników śliczne jak pogodny dzień październikowy.
Kocham foremki do ciastek i babeczek.
Czy to zgubny nałóg?

niedziela, 10 października 2010

Pora pachnących szarlotek

























W słoneczny dzień jesienny najlepiej jest wziąć ze sobą czerwony imbryczek i odszukać starą zapomnianą jabłoń...


Szarlotka z budyniem

1/2 kg mąki pszennej
1 kostka margaryny
1 szklanka drobnego ukru
2 jajka
szczypta soli
2 budynie waniliowe bez cukru
1 łyżeczka proszku do pieczenia
3 szklanki mleka
ok. 1 kg do 1,5 kg jabłek

Jajka utrzeć z cukrem i szczyptą soli, dodać stopniowo mąkę z proszkiem i posiekaną margarynę, zagnieść ciasto. Ciasto schłodzić w lodówce, w tym czasie zagotować budynie w 3 szklankach mleka i 4 łyżkami cukru. Jabłka zetrzeć na tarce o grubych oczkach. Ciasto podzielić na 2 części, pierwszą rozwałkować i ułożyć na blaszce wyłożonej pergaminem, na cieście rozłożyć jabłka, na nich budyń, a całość przykryć drugą warstwą ciasta. Piec w temp. 200 st. ok 50 minut.

Inspiracją był przepis na blogu http://www.arabeskawaniliowa.blogspot.com/

czwartek, 23 września 2010

Przyszła...











Przysiądź tu ze mną na brzegu jesieni,
pośród pajęczyn i brzóz i kamieni.
Tu szmerem liści płacze stara jabłoń.
Wejdź ze mną w jesień, powędruj nią, zabłądź...

piątek, 10 września 2010

Czas na szarlotkę















Jesień jak mały kotek się skrada,
na sady mgiełka smutku opada.
Spadają jabłka - czas na szarlotkę.
Jakie to smutne, jakie to słodkie...

niedziela, 5 września 2010

Jesień, ach, to ty!



























Jesień można pacnąć łapką, powąchać, ugryźć w ogonek.
Jesienią można bezkarnie wzdychać, przeganiać smutki czekoladą i plamić bluzkę sokiem z gruszek.
To lubię...

sobota, 31 lipca 2010

Od świętej Hanki...











Od świętej Hanki zimne wieczory i poranki - mawiała moja mama każdego roku, gdy tylko na świat wychylał się zamglony poranek po hucznych imieninach kuzynki Anny. I od razu robiło się melancholijnie.
Bo zboża już w snopkach, na pajęczynach rosa, pierwsze jabłka, ogórki, cukinie...
I jagód już tyle się zjadło w pierogach i ze słodką tłustą śmietaną, że z tymi ostatnimi, pękającymi od soku, piecze się wielkie blachy drożdżowego ciasta z kruszonką.


Mufinki z jagodami

(Chyba jasne jest, że to nie ja piekłam te cudowne ciasta z kruszonką?)

2 szklanki mąki pszennej
2 łyzeczki proszku do pieczenia
3/4 szklanki drobnego cukru
szczypta soli
jagody ( lub borówka amerykańska)

1 szklanka mleka
2 jajka
1/2 szklanki oleju

W duzej misce wymieszać suche składniki, w drugiej roztrzepać mleko, jajka i olej. Połączyć składniki mokre z suchymi, domieszać delikatnie jagody. Napełniać masą papilotki i piec w temp. 200 st. ok 25 minut.

Mufinki są miękkie, soczyste od jagód i bardzo trudne do sfotografowania, gdyż czyha na nie rząd żądnych pożarcia pyszczków!
Jeśli uwielbienie moich psów dla mych kunsztów kulinarnych jest miarodajne, to jestem kucharkopiekarką doskonałą.