wtorek, 20 stycznia 2015

O styczniu








Styczeń to fryzjer jasnowłosy.
Nawija drzewom gałęzie na papiloty
i srebrzy je na ulubiony skrzący kolor.
A gdy strząsa im z ramion niepotrzebne loki,
patrzy, jak szczeniak tonący w ich fali
wynurza z bieli przemarznięty nosek.



Dawno, dawno temu było dużo śniegu i pisało się takie wierszyczki bez sensu.
Jakie to było miłe.

2 komentarze:

  1. Ori, na "bez sensu" się nie zgadzam. Młodzieńcza twórczość poetycka ma w sobie tyle świeżości, radości, odwagi, szczerości, wyobraźni, otwartości na świat i życie, które całe jeszcze stoi otworem. Wierszyk z sensem młodości jest piękny.
    I piesek ciaputek refleksyjny taki.

    SERDECZNE UŚMIECHY ŚLĘ do Ciebie i czworonożnej ferajny, B

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Świetnie to ujęłaś. Sam (ten własnie) wierszyk jest bez sensu, jako polonistka muszę to z bólem serca stwierdzić;-),. ale młode pisanie jest cudem samym w sobie, bo tyle w nim nadziei na przyszłość i wiary i głupoty i wszystkiego. Tak by się to teraz przydało, a już nie ma! Pozdrawiam serdecznie

      Usuń