piątek, 18 grudnia 2015

Byłam królewną



Byłam królewną.
Taką typową; ze złotymi warkoczami do ziemi, żeby w razie potrzeby spuścić je królewiczowi z wysokiej wieży i z szafirowym spojrzeniem owiniętym w długaśne frędzle rzęs. Że o motylich łukach brwi nie wspomnę. Naszałam się kwieciście i zwiewnie, a berło miałam leciutkie, z tulipana.
Bo byłam królewną Wiosną, co wszak oczywiste i widać to wyraźnie na poczynionym w stosownym czasie autoportrecie.
O byciu królewną przypomniałam sobie, gdy po dniu spędzonym na ugotowaniu/nakarmieniu/umyciu.wymyciu,wypraniu/rozwieszeniu/wyczyszczeniu/odkurzeniu/icholerawiecojeszcze przejrzałam się w kryształowym zwierciadle.
Jestem kobietą mądrą.
Mam lustro wyłącznie w łazience i słabo oświetlone. To znakomicie wygładza cerę i nadaje rysom tajemniczą miękkość. Po nieprzespanych nocach mam pod oczami gustowne worki i sinofioletowe cienie, jakby mi mąż regularnie na dzień dobry dawał w mordę.
Nic dziwnego, że na widok tak uroczych lic przypomniał mi się fragmencik bajki muzycznej 'Księżniczka na ziarnku grochu":
- Księżniczka czy królewna?
Królewna, jestem pewna!

No!



P.S.
Można się, oczywiście, upierać, że królewna ma minę, jakby jej ktoś kij wsadzał w tyłek, ale po co ta ironia?
Doceńcie dbałość o szczegóły: bogactwo zimowej sukni i niezmiernie eleganckie nakrycie głowy oraz koloryt delikatnej cery smaganej mrozem.



12 komentarzy:

  1. Ach, Ori, doceniamy wszystkie urocze szczegóły fizjonomii i królewskich szat Waszej Wysokości. A nade wszystko doceniamy fakt, że historiograf królewskiej rodziny zachował te przecudowne autoportrety w oryginale. Kolor lic Królewny Zimowej pozwala nam wywodzić dowód, że kiedyś to były zimy jak się należy, nie to co dziś.

    P.S.
    Jedynie gwoli historycznej ścisłości dodać muszę, że zacytowany fragment bajki muzycznej : "księżniczka, nie królewna. Królewna, jestem pewna" pochodzi niewątpliwie z muzycznej bajki "Kopciuszek" ze seny, gdy na balu pojawia się Kopciuszek w pięknych szatach. I tego jestem pewna. Jak i tego, że dla Królewicza J, będącego krainą łagodności zresztą (to wtręt a propos obijania królewien), na pewno wciąż jesteś Królewną Wiosną.
    Padam do nóg Królewskiej Parze wraz z futrzaną Świtą :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ojej, masz rację, że to "Kopciuszek"! Kajam się i składam samokrytykę! Słuchałam niedawno kilku bajek (tak na smutki) i stąd pomyłka. Cieszę się, że też znasz te bajeczki na pamięć. Jednak co Wódz, to Wódz!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My Wodzowie tym samym karmieni wierszem i muzyką :) Ja też mam kilka tych bajek na płytach, ale dawno już nie słuchałam.

      Usuń
  3. "Kopciuszka" nie pamiętam, ale "Jasia i Małgosię " i "Śpiącą Królewnę" miałam na płytach w takiej obsadzie, że daj Boże...Do dziś pamiętam:
    -" Tatku, mamo, oto książę, z nim mnie przeznaczenie wiąże
    bowiem dziś po latach stu on obudził mnie ze snu!"
    Też bywałam królewną...
    Uściski przedświąteczne
    Agnieszka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiedziałam, że jakaś królewna się odezwie!"Jasia i Małgosi" nie lubiłam,bo to była oszukana wersja z fabryką cukierków, a "Śpiącą królewnę" uwielbiałam, ach, gdy książę-Michnikowski błądził po zamczysku, śpiewając: "Gdzie jesteś, piękna królewno?", a echo niosło się w dal...Kłaniam się Królewnie!

      Usuń










    2. "...sto komnat..sto komnat ma to zamczysko...mczysko
      więc w której, w ktorej szukać cie mam?
      Czy jesteś daleko czy blisko
      królewno! królewno...ja nie wiem sam..."
      Pamiętasz, Królewno?
      Tak,masz rację, w w "Jasiu i Małgosi" była socjalistyczna fabryka cukierków a wilk był "psem po prostu lecz niższego nieco wzrostu". Też mi się to nie podobało,ale aktorzy wynagradzali wszystko.Czarownicą była bodajże Rysiówna...nieprawdaż, Królewno?
      Ach, żyło się wtedy pełnią życia!
      Królewskich snów życzę
      A.


      Usuń
    3. Chyba wszystko, co napisałam, uleciało w siną dal..więc jeszcze raz:
      "sto komnat... sto komnat ma to zamczysko..mczysko
      więc w której...której szukać cię mam?
      Czy jesteś daleko czy blisko
      królewno...królewno
      ja nie wiem sam.."
      Pamiętasz, Królewno? Ja i zaspiewać to potrafię dziś tak samo jak wtedy, kiedy byłam królewną!
      Co do "Jasia i Małgosi masz rację, na końcu pojawiała się jakaś socjalistyczna fabryka słodyczy. Poza tym wilk to był "pies po prostu, lecz niższego nieco wzrostu. Mądry, tresowany- czy nie znacie tej odmiany?" Jakoś tak to szło, ale czarownicą była bodajże Rysiówna...nieprawdaż, Królewno?
      Królewskich snów życzę
      A.

      Usuń
    4. Oczywiście, że pamiętam! To była chyba Rysiówna, ale w wersji poczarownicowej mocno przesłodzona. Chyba trzeba napisać długie, porządne wspomnienie o tych bajeczkach, prawda?

      Usuń
    5. och, to przepraszam,że dwa razy poszło to samo.
      Skorzystam z okazji i królewskiej świcie serdeczności niniejszym prześlę
      Agnieszka ( kiedyś Śnieżka)

      Usuń
    6. Śnieżki nie było w wersji muzycznej (albo rodzice zapomnieli kupić), bo, niestety, nie pamiętam. Kłaniam się Śnieżce - Kopciuszek

      Usuń
  4. A wersja oficjalna jaką znam głosi, że Ori zawsze chciała być wodzem indiańskim...
    Ja jakoś nigdy nie miałam inklinacji ni ku staniu się królewną, ni księżniczką, ni ku wodzem indiańskim nawet... Tak jak nie miałam marzeń kim chcę być, tak nikim zostałam! Ironia losu, ha ha!
    p.s. Zestawienie królewny, jej frędzli rzęs, motylich łuków brwi oraz berła tulipanowego z mężem jakoby dającym w MORDĘ zachwyca:-D
    wtóre p.s. I kreskę już widać...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ależ byłam wodzem! To się wcale nie kłóciło ze sobą! Zależało tylko od tego, czy się założyło maminą różową halkę czy nie. W halce królewna, bez halki wódz. A Ty zapewne nie znałaś określenia "artystka", więc dziecięcą wyobraźnią nie ogarnęłaś przyszłości swej!

      Usuń