niedziela, 13 grudnia 2015

Najwierniejszy




Smutek,mój stary dobry przyjaciel
lubi spędzać ze mną popołudnia.
Siada koło mnie i przy herbacie
gawędzi miło,ubrany schludnie

w garnitur barwy późnego zmierzchu
i buty miękkie jak kocie futro.
Zawsze nieśmiały, pyta w pośpiechu,
czy może zostać i odejść jutro.

Siedzi tak smutny, drżący pod ścianą,
cichy jak sowa, szary jak słowik,
od tylu lat więc zostaje na noc,
bo nie mam serca, by mu odmówić.

Rankiem, gdy słońce twarz mu wyzłaca,
trochę weselszy, trochę jaśniejszy
odchodzi krokiem pewnym, lecz wraca
z wszystkich przyjaciół ten najwierniejszy.

Między herbatą i miodu słojem
a chrzęstem cukru, łyżeczek brzękiem
zaczyna mówić, a ja się boję,
czy mnie nie zechce prosić o rękę.

                                                 1991

7 komentarzy:

  1. Mnie też tak czaruje ten S., ale nie umiałabym tego tak ładnie opowiedzieć :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam nadzieję, że Pan S już tak często Cię nie odwiedza. Życie weryfikuje ( na szczęście) także powody do smutku.
    Agnieszka

    OdpowiedzUsuń
  3. To wielka sztuka mówić tak lekko o sprawach z lekkością nie mających nic wspólnego - jesteś Czarodziejką!

    OdpowiedzUsuń
  4. To stanowczo nie wierszyczek. Moc poezji w poezji. Takoż i zdjęcie.

    OdpowiedzUsuń
  5. Cudowne, to jest poezja, jaką lubię, tak się cieszę, że wróciłaś po przerwie :)

    OdpowiedzUsuń