niedziela, 31 lipca 2016

niedziela, 24 lipca 2016

wtorek, 19 lipca 2016

Czas jak rzeka



Gdzie modra rzeka niesie wody swe, 
Tam słońca blask ujrzałem pierwszy raz, 
Nad brzegiem jej spędziłem tyle chwil, 
Że dziś bez rzeki smutno mi, 
Tam każdy dzień to skarb 
Dziś mój jedyny skarb. 

Choć czas jak rzeka jak rzeka płynie, 
Unosząc w przeszłość tamte dni, 
Choć czas jak rzeka jak rzeka płynie, 
Unosząc w przeszłość tamte dni, 

Do dni dzieciństwa wraca moja myśl, 
W marzeniach moich żyje rzeka ta, 
Tak bardzo chciałbym być nad brzegiem jej 
Więc niech wspomnienie dalej trwa 
Tam każdy dzień to skarb 
Dziś mój jedyny skarb. 

Czesław Niemen

poniedziałek, 18 lipca 2016

"O Królu Słońcu i jego czterech córkach"



Jest pogodne grudniowe przedpołudnie.
Przedpołudnia zawsze są pogodne we wspomnieniach z dzieciństwa.
Siedzę z młodą ciocią przy stole w pokoju, choinka jest już ubrana, mama gotuje obiad. 
Czytam gazetę i turlam się po stole ze śmiechu.
- Ciociu, przeczytać ci to?
- Czytaj, dziecko, czytaj - kiwa głową ciocia, zdaje się, że znad szydełka.
Czytam, przez chwilę ciocia słucha, wreszcie zerka do gazety i zaczyna krzyczeć:
- Danka, rany boskie, to dziecko umie czytać!!
Matka przybiega z kuchni przerażona.
- Myślałam, że tak się wygłupia i zmyśla, a ona naprawdę czyta!
Przeczytaj to! - ciocia podsuwa fragment gazety.
Czytam posłusznie, 
- Ona ma pięć lat, nie wiem, jak to możliwe, nikt jej tego nie uczył! - mama naprawdę jest przerażona, że w jej córce tkwią diabelskie moce.
Następują długie i wnikliwe deliberacje. Na świadków powołuje się tatę i sąsiadki, chyba też koleżanki z podwórka, szczególnie te starsze. Nikt nie przyznaje się do tajnego nauczania,
nikt nie potrafi rozwikłać zagadki. Cud, że nie poddają mnie egzorcyzmom.
Na szczęście, czteromiesięczny brat jest bardzo absorbujący i odwraca uwagę mamy od dziwacznej starszej córki.
Mogę czytać w spokoju.
Nie pamiętam, kiedy i w jaki sposób nauczyłam się czytać, ale wiem, dlaczego.
Bo świat, który chował się za szeregami czarnych liter, był tym światem, który już wtedy wabił mnie swoim czarem mocniej niż świat rzeczywisty.






Baśń "O Królu Słońcu i jego czterech córkach" była jedną z najważniejszych książeczek mojego wczesnego dzieciństwa, nie tyle ze względu na prostą fabułkę, lecz dzięki ilustracjom Józefa Wilkonia, jednego z mistrzów w tej dziedzinie.
Do tej pory tylko tak umiem wyobrażać sobie pory roku - jako piękne córki Króla Słońca.
Oczywiście, byłam zawsze Wiosną, tą najmłodszą i najładniejszą i do dzisiaj, hm.. nią jestem.
Nikt o tym nie wie, więc nikt się z tego nie śmieje.




























czwartek, 14 lipca 2016

Wieczorem lipcowym



Wieczorem lipcowym mgły podchodzą na łąki,
mokra jest jarzębina,
koty czekają, oprószone zmierzchem.












poniedziałek, 11 lipca 2016

Uroda życia



Najbardziej cieszy tam, gdzie się pojawia nieoczekiwana.
Między liśćmi kapusty, na przykład.



piątek, 8 lipca 2016

Początek wakacji



Początek wakacji jest czerwony.
Od truskawek, czereśni, porzeczek.
Od późnych zachodów słońca, które wypędzają nas z boiska do siatkówki ,
od czerwonych nitek, którymi pracowicie wyszywa się swoje imię na białej bawełnianej bluzce.
Taki szyk.




Letnie kolonie w najbardziej sennym miasteczku świata: Kołaczycach.
Rynek, lodziarnia, małe kino z zatęchłą salką i klapiącymi głośno drewnianymi krzesłami
(najlepsze są te małe kina), leniwie płynąca Wisłoka i łąki pełne koniczyny.
"Kołaczyce - miasto bycze,
cztery domy, dwie ulice"
śpiewa złośliwie na widok tubylców znudzony kolonijny ogon wlokący się po południu do lodziarni, żeby jakoś przetrwać czas do kolacji.




Wieczorami nad rzeką rozpala się ognisko i śpiewa namiętne, pełne bólu pieśni,
na przykład o Alali, którą zły sułtan porzuca dla niejakiej Ramony i śliczna Alali ginie w odmętach, a może się truje, w każdym razie, jest to straszne.
O białym misiu i o czarnych oczach, o których marzy podmiot liryczny pieśni:

"A wszystko te czarne oczy,
gdybym ja je miał!
Za te czarne, cudne oczęta
serce, duszę bym dał!"

Do dzisiaj nie wiem, na co mu były potrzebne te czarne cudne oczy i w jaki sposób chciał je pozyskać. I co zrobił z resztą dziewczyny?





Kto wie, może do dzisiaj w lipcowe noce Wisłoka niesie z chlupotem fal wspomnienie tragicznych losów pięciu chłopców z "Albatrosa", najsmutniejszej, szczerze opłakiwanej i śpiewanej z najtkliwszym wzruszeniem dwunastoletnich serc piosenki?

"Zginął pierwszy, co był rudy,
zginął drugi, co był chudy,
zginął trzeci, co namiętnie wódę chlał.
Zginął czwarty, ten obdarty,
co  miał w górę nos zadarty,
co z diabłami o swą duszę w karty grał,
zginął piąty,ten najmłodszy,
co w miłości był najsłodszy,
co miał oczy jak brylanty czarne dwa,
kochał Mimi złotowłosą,
całą piątkę z "Albatrosa".
Z "Albatrosa", bo ten statek tak się zwał."